KrajPokonać wymiar (nie)sprawiedliwości

Pokonać wymiar (nie)sprawiedliwości

Sąd
Sąd / Źródło: PAP / Leszek Szymański
Dodano 41
Już za kilka dni przedsiębiorca Mirosław Ciełuszecki ma usłyszeć wyrok Sądu Apelacyjnego. To jeden z najbardziej haniebnych procesów w historii Polski po 1989 roku. Trwająca od blisko dwóch dekad sprawa, z jej kuriozalnym oskarżeniem i przewlekłością postępowania obciąża sąd, prokuraturę, nadzorujących ją polityków. Polityków reprezentujących wszystkie opcje polityczne. Jednocześnie przeciwko ewidentnemu bezprawiu zaprotestowali działacze społeczni, dziennikarze, publicyści i niektórzy politycy ze wszystkich stron. Stawką jest prawdziwa praworządność, sprawiedliwość, prawda i przede wszystkim – godność niszczonego przez aparat państwa człowieka.

Sprawa Mirosława Ciełuszeckiego jest z jednej strony typowa, z drugiej niezwykła. Typowa, bo w polskim państwie sytuacji, w której obywatel wystawiany był na strzał rozmaitych układów, zderzał się przy tym z aparatem państwa, było po 1989 roku bez liku. Bywało, że ofiarami systemu padali przedsiębiorcy – wspomnieć można choćby twórcę Onetu i Optimusa Romana Kluskę, czy krakowskich biznesmenów Pawła Reya i Lecha Jeziornego, których historia posłużyła za kanwę scenariusza filmu „Układ Zamknięty”. Niezwykła – bo tamte historie zaczęły się na początku lat 2000. w czasie rządów SLD i są już historią. Sprawa Mirosława Ciełuszeckiego też zaczęła się za SLD – w roku 2002. Trwa jednak do dziś. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku ma zapaść we wtorek, 8 października. Nie wiadomo, czy na pewno zapadnie, ani przede wszystkim jaka będzie jego treść. Zdaniem ludzi, którzy wystąpili w obronie zrujnowanego przez system przedsiębiorcy wyrok powinien być jeden – uniewinnienie. Co więcej – w ogóle tej sprawy być nie powinno. I tak, jak przeciwko Ciełuszeckiemu zadziałał cały aparat państwa, pod wszystkimi rządami niezależnie od barw politycznych, tak w obronie oskarżonego stają ludzie dobrej woli o różnych poglądach – od lewa do prawa.

W obronie człowieka ponad podziałami

Sprawa Mirosława Ciełuszeckiego była jedną z ostatnich interwencji poselskich podjętych w ostatnich miesiącach przez zmarłego w poniedziałek Marszałka Seniora, twórcy i lidera Solidarności Walczącej Kornela Morawieckiego. Pismo do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro wystosował asystent społeczny Kornela Morawieckiego, szef fundacji Lex Nostra, Maciej Lisowski. Podpisał się pod nim także ks. prałat Józef Maj – legendarny kapelan Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Listy do premiera Mateusza Morawieckiego, czy ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, podpisali działacze społeczni, byli opozycjoniści, publicyści, zarówno o poglądach konserwatywnych, jak i lewicowych. Dość powiedzieć, że podpisali się ludzie piszący w takich mediach jak „Gazeta Polska Codziennie”, „DoRzeczy.pl”, „Sieci”, przedstawiciele organizacji społecznych jak fundacja ruchu „Wolność i Pokój”, fundacja „Świetlik- Reaktywacja”, ale też kojarzeni bardziej z Platformą Obywatelską działacze Stowarzyszenia Wolnego Słowa czy jednoznacznie lewicowa Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza, który w sprawę zaangażował się bardzo mocno, wystąpił między innymi w jednym z programów telewizyjnych, napisał artykuł w tygodniku „Angora”. To organizacja Ikonowicza ma zgłosić sprawę Ciełuszeckiego do księgi rekordów Guinnessa. Bo tak długiego procesu nie było podobno (wg wyliczeń Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej) nie tylko w Polsce, ale w całej Europie (wliczając w to Rosję i Białoruś). Absurdy procesu opisywały media od prawa do lewa: „Gazeta Polska” (piórem niżej podpisanego już kilkanaście lat temu), Niezależna.pl, DoRzeczy.pl, „WSIeci” piórem Witolda Gadowskiego, ale też media lokalne na Podlasiu i postkomunistyczny tygodnik „Nie”. Sprawą zajmowały się główne telewizje – Telewizja Polska, Polsat, TVN. Listy, podpisane przez tak różne osoby, na których widnieją obok siebie nazwiska Grzegorza Górnego, Piotra Ikonowicza, niżej podpisanego, braci Karnowskich, czy Wojciecha Borowika z SWS robią wrażenie. Podobnie jak zjednoczenie ponad podziałami w obronie zniszczonego przedsiębiorcy wrażenie robi też sposób, w jaki działało wobec niego państwo. Działania prokuratorów i sędziów, biegłych, wreszcie polityków, z których jedni z uporem godnym większej sprawy bronią sądów III RP, które człowieka zniszczyły, a drudzy szczycą się rzekomą reformą wymiaru sprawiedliwości, z której dla poprawy sytuacji ludzi takich jak Ciełuszecki nie wynikło nic.

Wrócił z emigracji, znalazł więzienie

Historię Mirosława Ciełuszeckiego w portalu DoRzeczy.pl opisywaliśmy dziesiątki razy. Przypomnijmy jedynie podstawowe fakty. W latach 80., Ciełuszecki wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Tam prowadził firmę. W roku 1990 wrócił do Polski, jak sam wspomina po przemówieniu Lecha Wałęsy w amerykańskim Kongresie. Wałęsa wezwał wtedy Polaków do powrotu do odradzającej się po latach komunistycznego zniewolenia ojczyzny. CIełuszecki wrócił, zainwestował zarobione za oceanem pieniądze w spółkę Farm Agro Planta, która zajmowała się sprowadzaniem do Polski soli potasowej. FAP szybko stała się potentatem na rynku chemicznym w Polsce, występowała w przetargach na prywatyzację Zakładów Azotowych Kędzierzyn Koźle, mocno wchodziła na rynek wschodni. Doradcą Ciełuszeckiego do kontaktów ze Wschodem był Marek Karp – twórca i wieloletni dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich. Działania firmy miały strategiczne znaczenie dla państwa, interesowali się nimi przedstawiciele rządu Jerzego Buzka. W roku 2002 (za rządów SLD) w domu przedsiębiorcy pojawili się funkcjonariusze Urzędu Ochrony Państwa. Ciełuszecki został aresztowany, w celi spędził osiem miesięcy.

Kuriozalny proces

Proces od początku był kuriozalny. Ciełuszecki został oskarżony o działanie na niekorzyść firmy, którym miało być sprzedanie prywatnych działek jego własnej firmie za zawyżoną cenę. Problem w tym, że biegły i prokurator nie wzięli pod uwagę faktu, że sprzedane działki znajdowały się na granicy z Białorusią a na nich mieścił się przeładunkowy terminal kolejowy z torów szerokich na wąskie. Biegli twierdzili, że cena powinna być taka, jak za zwykłe działki w podlaskiej głuszy. Trafność wyceny Ciełuszeckiego potwierdza cena, za jaką działki zostały sprzedane po przejęciu firmy, przez syndyka masy upadłościowej. Niezależnie od tego nie może być mowy o działaniu na niekorzyść firmy, bowiem Ciełuszecki jeszcze tego samego dnia całą kwotę ze sprzedaży wpłacił na konto spółki. Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom przedsiębiorcy, uwierzył natomiast biegłemu, któremu przelew bankowy ELIXIR kojarzył się z… płynem. W sprawie oskarżony był także Marek Karp. Ten wybitny ekspert w dziedzinie wschodniej, doradca polskich rządów i prezydentów USA został oskarżony o fikcyjne doradztwo. Nie dożył końca procesu – zmarł po tajemniczym wypadku samochodowym. Ciełuszecki został skazany w roku 2007, potem wyrok został uchylony w pierwszej instancji i skierowany do ponownego rozpatrzenia. I ponownie został skazany, w 2018 roku. Na przestrzeni lat zmieniały się rządy. 8 października ma zapaść wyrok w Sądzie Apelacyjnym w Białymstoku. O sprawie będziemy informować.

Czytaj także:
Zaszczuty przez sądy przedsiębiorca: Mój proces dłuższy niż w Rosji, na Białorusi i w Mongolii
Czytaj także:
Zniszczenie życia przedsiębiorcy. Gang Olsena z prokuratury

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ pha

Czytaj także

 41
  • Polak IP
    Reforma sądownictwa. Subito! Cała czerwona nadzwyczajna kasta, WON! Natychmiast!
    Dodaj odpowiedź 5 0
      Odpowiedzi: 0
    • Ricky IP
      Nikt nie moze zarabiac pod UBeckim nasieniem tylko oni. Zawistni i zachlanni POpaprancy.
      Dodaj odpowiedź 5 0
        Odpowiedzi: 0
      • sondoMici IP
        ...no juz tera wiemy … nojmansky pado , wystarczy sie zapisac do ...PejO ...
        Dodaj odpowiedź 5 0
          Odpowiedzi: 0
        • Krzysztof IP
          Naród zupełnie nie rozumie , że nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwa i mądra władza.
          COŚ TAKIEGO PO PROSTU W PRZYRODZIE NIE WYSTĘPUJE. Niezależnie z jakiej opcji się wywodzi. Jest tylko koniunktura. Natomiast zwolennicy i elektorat konkretnej opcji epatuje się tym że obecna ekipa niszczy sądy, dokopała nauczycielom ,napuszcza grupy społeczne na siebie, potrafi niszczyć i poniżać, rozgrywać nawet tragedię smoleńską . (dzisiaj cisza paliwo się wyczerpało ? ) Dzisiaj jest tak jutro inaczej. Jak już nie będziecie potrzebni skorumpowana władza i jej funkcjonariusze już bez żadnych ograniczeń będą mogli robić z wami co chcą. Co z tego że Po do KRS-u też próbowała wprowadzać swoich. Pis w swoich ugnojonych gumowcach, krzyczy ,,tera,, my i zachowuje się jak podczas gwałtu zbiorowego na konstytucji i porządku prawnym swojego kraju, za ten porządek za który który wasi przodkowie oddawali życie .
          Dodaj odpowiedź 3 8
            Odpowiedzi: 2
          • qwerty IP
            No ale czemu akurat sedziowie sa tutaj najbardziej winni? Oni sa przynajmniej niezalezni od aktualnej wladzy, a cala reszta (byly UOP, policja, teraz rowniez prokuratura) sa sterowane recznie przez politykow. Prokurato mogl po prostu wycofac oskarzenie. Albo nie wnosic sprzeciwu po uchyleniu wyroku w drugiej instancji. Do tego dochodzi prawo podatkowe, ktore chyba w zadnym innym kraju nie jest tak zamotane i represyjne. Nie wiem co ma sie polepszyc od tego, ze aktualna wladza zdobedzie kontrole nad sedziami.
            Dodaj odpowiedź 3 9
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także